Kino na ostatnią chwilę.

Kategoria: Felieton

Autor: Wiktor

Data: poniedziałek • 3 listopada 2014

17:38

Kino powstało, czy też zostało uruchomione 22 lipca 1968 roku. Po ponad 10 latach budowy i planów zagospodarowania budynku. Nie było wiadome na początku, jaki charakter będzie miał „reprezentacyjny pawilon robotniczej dzielnicy”. Być może przypadek sprawił, że w sercu nowoczesnego osiedla powstał ośrodek kultury filmowej, z resztą podobno „na ostatnią chwilę”. Ostatecznie kino powstało, jako jedno z najnowocześniejszych takich miejsc w Polsce. Sala przygotowana na przyjęcie 500, do 600 osób. Klimatyzowana, co było w tamtych czasach prawdziwą rewelacją. Pod budynkiem znajdował się nawet żelbetonowy schron przeciwatomowy. Powstał z powodu rosnących obaw napędzanych „atomową gorączką” jaka panoszyła się w tych czasach nie tylko w kraju, ale i na świecie.
Budynek sam w sobie nie był jednak zbyt urodziwy, należał raczej do standardowych, socrealistycznych „straszaków”. Z przodu skryty za przemieniającym się ze ścian bocznych betonowym daszkiem, niemalże całkiem przeszklony front, z murkiem, który miał kilka zastosowań. Albo służył dzieciakom, które piły na nim oranżadę kupioną w „Szarotce” umiejscowionej w narożniku sąsiedniego bloku. (lodziarnia istnieje do dziś), albo jako schronienie przed deszczem dla mieszkańców wracających z zakupami zrobionymi na ryneczku „pod Sezamem”. Albo dla dzielnicowych kloszardów, którzy nadto często używali murku jako sypialni. Przed budynkiem stał klombik z wielkim żelaznym stelażem na plakaty filmowe i krzakami, które były świetną kryjówką dla dzieci bawiących się w podchody. Z tyłu kino miało dwoje wyjść, które wyprowadzały na zadaszony taras z widokiem na bunkier, szkołę i budynki mieszkalne. Wokół było sporo zieleni, a z prawej strony gmachu była wyasfaltowana górka z poręczą oddzielającą od ulicy Próchnika. Znajdowała się dobre półtora metra poniżej poziomu budynku. Z lewej strony zaś jest zachowana do dziś, zadaszona „przelotka” funkcjonująca jako brama oddzielająca Al. Pokoju od wnętrza dzielnicy.

Kino studyjne, kino premierowe.

Pierwszym kierownikiem placówki zaraz po otwarciu został Zygmunt Chmielarz, który był jednocześnie prezesem DKF-u (Dyskusyjny Klub Filmowy) w Częstochowie, co miało znaczny wpływ na współpracę między kinem a działalnością klubu. Dzięki temu „Relaks” doczekał się kilku głośnych premier, m.in „Wilcze echa”, „Znicz olimpijski” i „Czerwone i białe”. Szczególnym wydarzeniem była prapremiera filmu „Potop” z 1974 roku. Kiedy do rakowskiego kina przyjechali razem z reżyserem Jerzym Hoffmanem, Wilhelm Hollender- kierownik produkcji, prof. dr Adam Kersten- współtwórca scenariusza, aktor Daniel Olbrychski- odtwórca roli Kmicica, czy Bruno O’ya- Juzwa Butrym. Prawdziwego wyczynu dokonała w tym dniu widownia, która musiała, ale i chciała oglądać obie części filmu, od godziny 18:30 do 1:00 w nocy. Podczas spotkania padły słowa: „W czasie zdjęć (a kręcono 5 lat) zmarło 6 osób, były 3 wesela i urodziło się 3 dzieci.” Do ciekawostek należy fakt, że pierwsze sceny filmu były kręcone właśnie w Częstochowie, w
grudniu 1971 roku.

Kino ambitne, kino równi pochyłej.

W latach 80-tych XX wieku, kiedy kierownikiem „Relaksu” był Edward Piersiak, w miejscu tym działało kino studyjne, ambitne, grające filmy które być może w „Wolności” nie miałyby prawa bytu. Nic więc dziwnego, że liczba widzów malała. Były też inne tego powody. Kino, które od początku swojego istnienia było zbyt duże jak na liczbę mieszkańców dzielnicy zainteresowanych kinematografią, ale również wysokie ceny biletów. (cena i tak była mniejsza niż np. w kinach w stolicy) Wtedy to powstawały programy i plany mające na celu ożywienie kina. Kierownik Piersiak wprowadził piątkowe spotkania: „Seanse filmowe dla młodych małżeństw” przy współpracy z klubem „Domator”, w którym pary mogły zostawić swoje pociechy pod opiekę wychowawcom, a sami oddać się rozrywce. Inne inicjatywy to: „Kino Lektur Szkolnych”, czy poprzedzana wykładami mającymi na celu świadome, poparte wiedzą przygotowanie widza do odbioru filmu „Mała Akademia Filmowa” dla młodzieży szkół średnich. Współpraca z placówkami oświatowymi jako jedyna z inicjatyw przetrwała aż do lat 90-tych. Warta odnotowania jest jeszcze jedna działalność placówki, mianowicie kiedy w latach socjalistycznych w żadnych miejscach kultury nie za bardzo przyjmowano twórców muzyki rockowej, w kinie na Rakowie grywały takie zespoły jak Lady Pank, Daab, TSA czy Małgorzata Ostrowska. W roku 1996 „Silesia film” przekazuje kino Relaks „w pakiecie” z kinem Wolność rodzinnej spółce RyMi Ryszarda i Mirosława Kopciów. Zła passa trwa, aż kiedyś nowi właściciele stwierdzą, że na tym kinie ciąży jakaś „klątwa”. Podczas gdy „Wolność” biła rekordy frekwencji i dobijała do 20 miejsca najpopularniejszych kin w kraju, „małe” kino dzielnicowe odwoływało projekcje, ponieważ nie było kompletu, czyli 5 osób chętnych na obejrzenie filmu. W gazecie „Na wskroś” z tamtego okresu czytamy: „W jednym tygodniu w Relaksie odbyły się 2 seanse z pięcioosobową widownią”. Dzieje się tak nie tylko za sprawą uciążliwego dla mieszkańców innych dzielnic dojazdu, ale również przez problem nr 1 dla kinematografii, czyli wypożyczalnie kaset video. (również w Relaksie mieściła się jedna) Powstające jak grzyby po deszczu, posiadające najsłynniejsze tytuły i hity ostatnich czasów, które widzowie za kilkakrotnie niższą cenę mogą obejrzeć w domowym zaciszu. Oprócz tych oficjalnych wypożyczalni funkcjonują także te „nieoficjalne”- rynkowe, od ludzi stojących z torbami wypchanymi najnowszymi filmami. Wydawało się oczywiste, że kino do którego trzeba ciągle dopłacać, prędzej czy później straci swoją rację bytu. 14 grudnia 1999 roku o godzinie 17:00 odbywa się ostatni seans. Na amerykański film „Co kryje prawda” przychodzą 4 osoby. Tak umiera kino Relaks. Przez dwa lata kino jest nieczynne, działa jedynie wypożyczalnia, lombard, bufet i kolektura lotto, które mieściły się wewnątrz kina, a sala projekcyjna wykorzystywana jest na spotkania religijno-gospelowe. W 2001 zostaje zorganizowane przez Gazetę Wyborczą pożegnanie z Relaksem i ostatnia projekcja filmu. Budynek zostaje sprzedany, przebudowany i otwarty ponownie w tym samym roku już jako market Leader Price, potem jako Tesco. (do dnia dzisiejszego)
Zachowana została bryła budynku z betonowymi ścianami zmieniającymi się w daszek, który kiedyś chronił mieszkańców przed deszczem, jednak chętniej skrywało się pod kinem. Było jakoś tak, kulturalniej…

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*